Stało się. Twoje dziecko otrzymało diagnozę. Niby się tego jakoś spodziewałaś
zgłaszając się do specjalistów, ale nazwanie Twoich obaw po imieniu było jednak
przełomowym momentem.
Jeszcze zanim zgłosiłaś się na diagnozę z pewnością czytałaś trochę o autyzmie, co
nieco słyszałaś. Na pewno zaczęłaś szukać informacji już po usłyszeniu rozpoznania.
Czytałaś różne rzeczy w Internecie, trochę usłyszałaś w gabinecie od specjalistów,
może sięgnęłaś po książki. Zaczęłaś szukać rodziców z podobnymi doświadczeniami,
zapisałaś się na internetowe fora. Od razu też zalała Cię fala konkretnych działań do
podjęcia: załatwienia dokumentów do szkoły, zapisania na terapię, na TUS...
No właśnie. To wcale nie było i nadal nie jest łatwe.
Decyzje, jaką szkołę wybrać czy przedszkole, jak zorganizować naukę, na jakie
zajęcia dziecko zapisać, czy potrzebuje terapii i jakiej, które metody są najlepsze.
Mnóstwo informacji, a w głowie coraz większy chaos... I ta niewiadoma:
Co to właściwie oznacza dla mojego dziecka, ta diagnoza?
Czy moje dziecko jest chore, zaburzone, niepełnosprawne?
Czy są rzeczy, w których zawsze będzie radzić sobie gorzej niż inni?
A może istnieją metody, które pozwolą przezwyciężyć te trudności?
Czego mogę od niego wymagać, a w czym powinnam odpuścić, bo to dla niego nie do
przeskoczenia?
I to najtrudniejsze pytanie:
Jaka będzie jego przyszłość?